Filed under: miejsca
Bo naturalizm jest u mnie w cenie, morze, lasy, góry – czyste piękno (w Polsce te standardy są nieaktualne ale cóż to przez mentalność społeczeństwa co to ma w dupie środowisko). Ja powracam jak romantycy i pozywtywiści na łono natury, bo najlepiej piwo smakuje w dobrym towarzystwie na łączce wśród trawy, pieknych mleczyków i pieprzonych komarów. Jak dobrze, że wszystko kwitnie, słońce świeci (ciekawe czy Stachursky nadal żywi się energią ze słońca?), drzewa się zielenią, serce rośnie wprostproporcjonalnie co do wysokości temperatury. Z ekonomicznego puntku widzenia alkohol szybciej wali do głowy na słońcu, także dla każdego coś dobrego.
Co do zwykłego mego planu, to Kraków już tuż tuż niedługo, dla Krzema już prawie ales mam, cuda wianki znaczy, cuda wianki. Foteczki dziś też o świecie zielonym, natura, zwierzątka i takie tam.
Co do bitu to miałem straszne wątpliwości ostatnio jakoś lepiej mi idzie w szukaniu i wynajduje co jakiś czas coś miłego dla ucha, polecam wszystkim Smolika&Stańko bo panowie dają radę muzycznie, a tekstowo dopiesza ich sam Witkacy. Ale ich ciężko znaleźć w sieci dlatego coś z innej bajki, zią z USiA co to wali dobry funky rap Lyrics Born tutaj jeszcze jeden taki poglądowy co do Smolika i reszty (tak tematycznie o naturze) Maszyny
Dodaj komentarz jak dotąd
Dodaj komentarz











